Pogańska Wigilia i Boże Narodzenie

Istnieje jeden taki grudniowy dzień w całym roku, który wcale nie jest żadnym świętem ani dniem wolnym od pracy, a mimo wszystko jest świętowany w polskich rodzinach nawet bardziej niż następujące po nim dwa dni świąteczne. Chodzi oczywiście o tzw. "katolicką" Wigilię, która jak się okazuje, jest pozostałością po pogańskich tradycjach politeistycznych...

Oto kilka przykładów pierwotnego znaczenia niektórych tradycji:
  1. Dodatkowe nakrycie przy stole - miejsce dla duchów przodków;
  2. Siano pod obrusem - ofiara dla bóstw wegetacyjnych: Welesa, Mokoszy, Świętowita itp.;
  3. Dwanaście potraw - pogańskie podziękowanie za zbiory (za cały rok- 12m-cy);
  4. Zwierzęta mówiące ludzkim głosem - jako żywe przekaźniki (też posiadające duszę) słów ludzkich duchów;
  5. Gwiazda Betlejemska - symbol nowo narodzonego Słońca, najważniejszej gwiazdy;
  6. Kolędowanie - chodzenie po domach i składanie życzeń noworocznych;
  7. Jemioła - dar bogów celtyckich o właściwościach magicznych.




POLSKA WIECZERZA WIGILIJNA A TRADYCJA POGAŃSKA

„Vigilia” to łacińskie słowo oznaczające czuwanie, oczekiwanie. Obecnie przyjęło się mówić, że Wigilia to dzień poprzedzający Boże Narodzenie, kiedy to chrześcijanie oczekują właśnie narodzin dzieciątka Jezus. Na początku obchodzono ją w różnym czasie - np. w styczniu, a czasem nawet w maju. Było tak, zanim zwierzchnicy Kościoła postanowili ustanowić odgórnie 25 grudnia dniem Bożego Narodzenia. Nie jest jednak zapewne wielką tajemnicą to, że polska Wigilia wiele zaczerpnęła z tradycji pogańskiej, ze zwyczajów związanych z obchodem Szczodrych Godów, inaczej – Zimowego Staniasłońca.

Potrawy wigilijne w znacznej części wywodzą się z dawnych słowiańskich styp. Nawiązują one do dawnych obrzędów zadusznych, czego najlepszym przykładem jest dziś serwowana gdzieniegdzie kutia. Na groby bliskich zanoszono niegdyś najczęściej takie składniki jak: mak, groch, fasola, bób, pszenica, grzyby i miód. Wszystkie płody ziemi były mile widzianymi składnikami strawy. Dzisiejszy zwyczaj przygotowywania 12 potraw wigilijnych to nic innego jak pozostałość po pogańskim dziękczynieniu za zbiory. Dlaczego właśnie 12? Ano dlatego, że wypadało podziękować bogom za cały rok, wszystkie dwanaście miesięcy. Warto jednak przy tej okazji nadmienić, że zwyczaj ten powrócił do nas dopiero po II Wojnie Światowej. Wcześniej na wsiach czasem unikano dwunastki ze względu na to, że parzysta liczba dań mogła przynieść nieurodzaj w nadchodzącym roku. Przyjęło się też, że podczas wigilijnej wieczerzy wypada się przejeść – ma to wróżyć przyszły dobrobyt. Nie żałujmy sobie zatem dzisiaj i nie oszczędzajmy naszych brzuchów. 🙂

Praktykowany powszechnie w Polsce zwyczaj zostawiania pustego miejsca przy stole to pozostałość po dawnym słowiańskim wierzeniu w to, że w pewne szczególne dni roku zmarli bliscy otrzymują możliwość powrotu do naszego świata. Popularne dziś uzasadnienie, że jest to nakrycie „dla zbłąkanego wędrowca” jest bardzo współczesne i nie ma ciągłości w polskiej tradycji. Można się jednak w tym doszukać pewnej metafory – taka powracająca dusza to przecież nic innego jak „zbłąkany wędrowiec” pomiędzy światami.

Ubierana też dziś choinka (która tez ma pogański rodowód) nie ustrzegła się u nas od słowiańskich wpływów. Samą choinkę ubieramy dopiero od lat 1795-1806 – zwyczaj ten przejęliśmy od pruskich protestantów. W ozdabianiu jej przejęliśmy jednak pewne nawyki z dawnych podłaźniczek – wiecznie zielonych drzewek zawieszanych pod sufitem. Czerwono-złota kolorystyka ozdób choinkowych ma swoją symbolikę – czerwień odpędza choroby, zaś złoto (najczęściej wyrażane w orzechach) symbolizowało bogactwo i obfitość. Orzechy to także symbol sił witalnych. Zwyczaj oświetlania choinki można kojarzyć z dawnych wierzeniem – palone świeczki chroniły domowników przed złymi duchami.

Dlaczego dawniej przygotowywano tak obfitą wieczerzę? Ano dlatego, że przy przesileniu słonecznym Niezwyciężone Słońce potrzebowało wsparcia w walce z ciemnością. Dzisiejsza wieczerza wigilijna wiele czerpie z dawnego kultu słońca i urodzaju.


TRADYCYJNA POGAŃSKA WIGILIA



🌞

W końcówce grudnia mamy starsze od chrześcijaństwa Szczodre Gody, a 25/12 to również święta Sol Invictus (notabene od tego bóstwa wywodzi się łacińska nazwa niedzieli - dies solis - dzień słońca. Ten trwały ślad można dostrzec w innych językach europejskich, m.in. w angielskim "sunday", niderlandzkim "zaterdag" i niemieckim "sonntag") został wprowadzony przez cesarza Aureliana (zm. 275). Święto nazywane Dies Natalis Solis Invicti Dekretem z dnia 7 marca 321 roku n.e. wpasowano jako kontynuację Saturnaliów (nazywanych później Brumalia (święta przesilenia zimowego), odbywających się od 17 do 23 grudnia. 

Przesilenie zimowe było również powodem do świętowania dla Słowian w czasach przedchrześcijańskich. Pierwszym punktem obchodów był Szczodry Wieczór, który odbywał się w nocy z 21 na 22 grudnia. Spożywano wówczas 12 różnych potraw, które symbolizowały 12 miesięcy w roku. Szczodre Gody miały również wymiar upamiętnienia tych, którzy odeszli. W trakcie dni celebracji, na cmentarzach rozpalano ogniska na cześć zmarłych i organizowano uczty na ich cześć. Słowianie kładli również na stołach dodatkowe nakrycie, które miało czekać na ducha jednego ze zmarłych członków z rodziny. Słowianie również mieli swoją choinkę: W domach stawiano snopki zboża lub jemiołę, które miały symbolizować życie. To Słowianom zawdzięczacie zwyczaj kolędowania, co pierwotnie oznaczało odwiedzanie przez kolędników kolejnych sąsiadów. Towarzyszyło temu śpiewanie pieśni związanych ze świętem i wymienianie się prezentami. 

Jakby tego było mało, w czasie chrystianizacji wykorzystano niektóre zwyczaje święta Jul ludów germańskich i innych zamieszkujących Europę Północną, adaptując je do chrześcijaństwa. tymczasem pierwsza informacja o święcie Bożego Narodzenia, obchodzonym 25 grudnia, pochodzi z 356 r. Dodajmy jeszcze że w II–IV wieku 25 grudnia obchodzono dzień urodzin Mitry.

🌞

Święto Godowe (Szczodre Gody), przypadające na okres zimowego przesilenia, w pewnych regionach znane było również pod nazwą Zimowego Staniasłońca i trwać mogło nawet kilka dni. Przez słowiańskich rodzimowierców (zarówno w przeszłości, jak i obecnie) uznawane jest za początek nie tylko nowego roku słonecznego ale też liturgicznego. Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje moment, w którym zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia w roku, a najdłuższej nocy ubywać. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg - Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka - odchodzi stary rok, a nowy się rozpoczyna. Przesilenie zimowe poświęcone było u Słowian także duszom zmarłych przodków. By dusze zmarłych mogły się ogrzać, palono na cmentarzach ogniska i organizowano rytualne uczty (z którymi w późniejszym okresie przeniesiono się do domostw). Był to też szczególny czas na odprawianie wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku, np. pogodę i przyszłoroczne zbiory.    




W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby snopa żyta zwanego diduchem. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie od nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew. Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce (na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej oraz ponownie na Śląsku) tzw. podłaźniczka - udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem, nad drzwiami lub nad oknem. Na przełomie XVIII i XIX wieku tradycje te niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki (która to ostatecznie stała się niejako symbolem innego święta, jakim jest chrześcijańskie Boże Narodzenie). Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu. Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju. Niektórzy badacze podają, iż rozścielenie siana pod miskami z jadłem miało na celu obłaskawienie sprawującego pieczę nad rodziną demona Siema, albo też bóstwa zboża i pól – Rgieła. Wiele z tych pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznych nadal powszechnie praktykowana jest w większości polskich domów, choć na przestrzeni ostatnich czasów zwykle próbuje im się nadać inne, obce znaczenie.

Najważniejszym bogiem, któremu poświęcono Szczodre Gody był Weles, opiekun magii, wiedzy, bogactwa, bydła i dzikich zwierząt. W czasie Godowych Świąt istniał zwyczaj łamania i dzielenia się chlebem, a także wróżenia przebiegu przyszłego roku, np. pogody i zbiorów. Ze stanu pogody w ciągu kolejnych dwunastu dni czyniono wróżbę do odpowiednio kolejnych miesięcy roku. 

Również zwyczaj kolędowania - czyli chodzenia przez grupę kolędniczą od domu do domu w okresie Święta Godowego - ma swoją rodzimą, etniczną genezę. Noszone przez kolędników maszkary (którymi dla żartu straszono widzów) swoje źródła mają w przedchrześcijańskich praktykach zaklinania urodzaju na Słowiańszczyźnie. Najbardziej charakterystyczna z maszkar, zwana turoniem, przedstawiała rogate, czarne i włochate, kłapiące paszczą zwierzę. Po wejściu wraz z grupą kolędniczą do chaty, turoń rozpoczynał figle i tańce, straszył kobiety i dzieci. Podczas śpiewania kolęd kłapał pyskiem i dzwonił zawieszonym na szyi dzwonkiem. W którymś momencie tych harców następował szczególnie istotny element kolędowania - turoń padał, a wówczas podejmowano się jego "cucenia" - masowania, podpalania pod nim słomy, dmuchania i wlewania w pysk kukły gorzałki, odczyniania uroków. Po takich zabiegach turoń odzyskiwał siły i znów zaczynał hasać, po czym przedstawienie wkrótce się kończyło. Ożywianie turonia i towarzyszące temu zabiegi nawiązują do obrzędów magii wegetacyjnej dawnych Słowian, praktykowanych w tym okresie roku podczas świąt agrarnych. Zgon, a następnie "zmartwychwstanie" turonia symbolizowały odrodzenie ziemi, która na zimę zasypia, by obudzić się wiosną.



Kolęda o Bożycu


Bożycu! Bożycu!

Młody Królewicu!

Weź że we władanie

świata każdy kraniec! x2


Zważ że Nyja stary

Wisi u powały

Korpus już ma suchy

żywot jego kruchy!


Bożycu! Bożycu!

Świata Królewicu!

Usłuchaj wołanie

czyń swe sprawowanie!


Zważ nocy ubywa

dzionka wciąż przybywa

Słonko wnet utuli

łono Twej Matuli!


Bożycu! Bożycu!

Ludzi królewicu!

Do Ciebie wołamy

Stoły nakrywamy!


Wejdź że między ludzi

każdy z nas się trudzi

ulżyj nam Bożycu

Boski Królewicu!


Mamy dla Cię dary

słowa pełne chwały

sprzyjaj nam Bożycu

Ludzi Królewicu!


Są tu z nami Dziady

każdy z nich jest rady

panuj nam Bożycu!

Świata Królewicu!


A gdy noc zmaleje

słonko świat zaleje

spójrz na łan Bożycu!

Ziemi Królewicu!


Bożycu! Bożycu!

Słodki Królewicu!

My Cię ugaszczamy!

łaski upraszamy!



Kolęda bogi

.

Bogi!

Daliście nam śpiewne głosy

by Was chwalić pod niebiosy

Cośmy ongi Was praszali

tośmy wiele otrzymali!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

wdzięczność i podziękę!


Mija roczek, ku nadziei

rośnie dzień, miesiąc się bieli

Zatem i dzisiaj praszajmy

w ogień my trzebę składajmy!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

prośbę i nadzieję!


Bogi!

Daliście nam śpiewne głosy

by Was chwalić pod niebiosy

Prosim my Was dobre Bogi

zejdźcie w nasze skromne progi!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

wdzięczne powitanie!


Mija roczek, ku nadziei

rośnie dzień, miesiąc się bieli

Stół na sianie zastawiajmy

Snop i jodłę ubierajmy


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

zdrowie i dostatek!


Bogi!

Daliście nam śpiewne głosy

by Was chwalić pod niebiosy

Grumadki my zapalajmy

Dziady Na ucztę praszajmy


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

pamięć i pochwałę!


Mija roczek, ku nadziei

rośnie dzień, miesiąc się bieli

Jelenia my powitajmy

kozła i kura spraszajmy


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

wdzięczne powitanie!


Bogi!

Daliście nam śpiewne głosy

by Was chwalić pod niebiosy

Wróżbę z ziaren poczyniajmy

Wycie wiatru odczytajmy!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

prośbę i nadzieję!


Mija roczek, ku nadziei

rośnie dzień, miesiąc się bieli

Nyję ogniem żegnajmy

Swarożyca witajmy!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

wdzięczne powitanie!


Bogi!

Daliście nam śpiewne głosy

by Was chwalić pod niebiosy

Miód i kołacz spożywajmy

by nie brakło upraszajmy!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

prośbę i nadzieję!


Mija roczek, ku nadziei

rośnie dzień, miesiąc się bieli

Dziadów dziś już pożegnajmy

Wiarę przodków wychwalajmy


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

słowa pożegnania!


Bogi!

Daliście nam śpiewne głosy

by Was chwalić pod niebiosy

Bogom wdzięczność wyśpiewajmy

i do piru zasiadajmy!


Głośno razem zaśpiewajmy

w pieśni słowa pochwytajmy

wiarę i nadzieję!

Oby!Oby!Oby!



Kolęda o Jutrzni


Chciała się Jutrzenka przejrzeć w czystej wodzie

Tafla skuta lodem – przejrzeć się nie może„Gdyby choć Słoneczko mocniej zaświeciło

W mig by zimną lodu taflę rozpuściło!”


Słońce leży w toni na piaszczystej równi

gdzieżby, ono legło na dnie kamienistej studni


Całe długie lato ciężko się trudziło

Wiele zboża łanów pięknie wyzłociło


Lecz miast laury zbierać wielce zasłużone

sił nabiera w żłobie, znojną pracą utrudzone


Pracą utrudzone, zmożone podstępem

w bratobójczej walce w nieprawej wojence


To zazdrosny Nyja wysłał swoje żmije

„Żmij ten blask Bożyca złymi oczy spije!”


Wypełznął żmij spod ziemi, zaległ na kamieniu

Nawet mocarz Jasza nie podołał jemu


Jasz kamiennym gromem wyżłobił studzienkę

pod wysoką górą, pod lesistym wierchem


tam się Słonko skryło, by odzyskać siły

a pod żłobem żmije swe gniazdo uwiły


Swe gniazdo uwiły i pilnować miały

lecz rychło znudzone się mocno pospały


Widziała Jutrzenka woja w złoconej zbroi

na białym rumaku przyjechał od dolin


Spojrzał na Bożyca w kamienistym żłobie

„Żmije się pospały, nie zaszkodzą tobie”


Woj odjechał stępem, zniknął w nocy mroku

Wylazł Nyj spod ziemi ciemność rozsiał wokół


Ciemność rozsiał wokół, objął panowanie

„Nigdy już na ziemi Słońce nie nastanie!”


Źle się żyje Leli u Nyji w niewoli

przyrodzie odradzać on się nie pozwoli


Smutno się zrobiło Jutrzni, Gwiazdeczce leliwej

utoczyła panna łezkę żałości prawdziwej


Żałości prawdziwej i wielkiej tęsknoty

„Wstańże nam Bożycu, Młodzieńcze nasz złoty!”


Stoczyła się łezka po kamiennej ścianie

padła na Bożyca liczko przezeń ukochane


Powstało Słoneczko, ze studni wyjrzało

Swą młodzieńczą postać w triumfu promienie przybrało


Ciemną noc przepłoszył Bożyc i dzionek wydłużył

Nyję wnet do słupa przykuł, Wyraju bramy zburzył


Radują się ludzie, zwierza, Jutrznia się raduje

„Niech nam dobry Bożyc władzę nad nami sprawuje!”


Popularne były również pochody z gwiazdą wykonaną ze słomy i kolorowego papieru, przymocowaną ruchomo do drzewca. Poprzez nawiązanie do Jutrzenki (kojarzonej z brzaskiem i zorzą poranną), czyli gwiazdy zarannej (widocznej nad horyzontem tuż przed wschodem Słońca, niejako zapowiadającej jego nadejście) pośrednio symbolizuje ona odradzające się Słońce (jako że od przesilenia zimowego dzień znów staje się dłuższy). Kolędnik ją trzymający nazywany był gwiazdorem lub gwiaździchem. Była to postać ubrana w baranicę i futrzaną czapę, z twarzą ukrytą pod maską lub umazaną sadzą. Gwiazdor nosił ze sobą wór z podarkami i rózgę, a pytając domowników (przeważnie dzieci) o zachowanie w ciągu roku, w zależności od uzyskanej odpowiedzi wręczał prezent lub smagał rózgą.

Współcześnie obchody te są nadal kultywowane w okresie przesilenia zimowego np. przez formalne zarejestrowane związki wyznaniowe, odwołujące się do etnicznej wiary Słowian.



Źródła:

https://rkp.org.pl/swieta

https://pl.wikipedia.org/wiki/Szczodre_Gody

https://jawia.pl/szczodre-gody-swieto-zimowego-przesilenia/

Komentarze